sobota, 3 sierpnia 2013

od Incantaso - cd. Hondo; do Hondo

Kiedy usłyszałam jego słowa zamarłam i tylko wysiłkiem woli wstrzymywałam się od spazmatycznego oddychania. Wzdrygnęłam się.
- Wiesz, Hondo... - mówiłam wolno i z wahaniem. - Ja... ja sama  nie wiem, czy po prostu będę umiała... No wiesz... powiedzieć im.
- Incantaso, nie udawaj słabowitej dziewczynki, która nic nie umie - spuściłam wzrok, ale Hondo uniósł delikatnie moją głowę do góry. - Dobra?
- Niech Ci będzie... - mruknęłam bez przekonania. - Ale to >>ty<< to mówisz, jasne? - w moim głosie zabrzmiała twarda nutka.
- Zgoda - poweselał.
- No widzisz? - uśmiechnęłam się i wyszczerzyłam zęby. - A co tam u twojej Vitani? - to pytanie wyraźnie zbiło go z tropu.
- Ehm... wszystko... dobrze - zawahał się.
- Ok, nie pytam - odmruknęłam. - A może teraz przestańmy o tym myśleć, ja się prześpię, a ty powiadomisz kogo tam chcesz? Tylko dyskretnie, a nie "Będę miał dzieci, juppi!".
- Ok - uśmiechnął się, ale wiedziałam, że już coś knuje...


Hondo?



Od Hondo-cd Incantaso-do Incantaso

Od Hondo c.d Incantaso.
-Jak byś nie wiedziała to ja też się boję chyba bardziej od ciebie-powiedziałem poważnie.
-Hyh,dobrze,już dobrze-uśmiechnęła się słabo.
-Może spacer dobrze ci zrobi?-spytałem troskliwie.
-Może tak.
-Ale już tak bardzo cię nie boli?
-Noo,tak?-powiedziała nie pewnie.
-Możemy przejść się do Delgado.-zaproponowałem.
-Nie,wolę tu zostać.-uśmiechnęła się.
-Kocham cię wiesz-położyłem się kołoniej.
-Wiem,i to bardzo.Pamiętam jeszcze jak po raz pierwszy się do siebie odezwaliśmy.
-Tak,po zerwaniu z Sarą obiecałem sobie że nie będę miał partnerki,a tu proszę!Nie dosyć że mam wspaniałą partnerkę,to jeszcze będę ojcem!
-Taak.
-Jesteś waderą którą by chciał każdy basior:Ostra,przygodowa,mądra i nadodatek piękna
-Hondo,proszę przestań.-lekko się zarumieniła.
-Dobra,niech ci będzie.Myślisz że możemy powiedzieć innym o twojej ciąży

<Incantaso?>

Od Saverusa-cd Jaspera-do Jaspera/Belli


Od Severusa c.d Jasper/Bella
-Ona straciła pamięć.-powiedziałem spokojnie.
-Aha,i ty ją tak zostawiłeś?!-krzyknęła Bella
-Chciałem jej pomóc!
-To dlaczego tego nie zrobiłeś-wrzesczał Jasper
-Bo...nie będę się ze wszystkiego tłumaczył!Zaprowadzę was do niej,i dacie mi spokój
Skoczyłem przed siebie nie czekając na odpowiedź,a potem zacząłem biec.Co chwila patrzyłem za siebie i jak by z czystej złośliwości robiłem ostre skręty.Pierwszą przeszkodą do pokonania był wodospad.Szybko wskoczyłem na skałę a potem z gracją dałem susa na kamień po drugiej stronie.Jasperowi udało się przeskoczyć,ale Carmen poślizglęła się na głazie i wpadła do wody.Zaśmiałem się wiedząc że ,,pani lasu'' wpadła w wodospad,jednak Jasper przywołał mnie do porządku.W pewnym momęcie przybiegła do nas Carmen(na prawdę jest niezła).Wyprowadziłem ich na skalisty klif.Wszyscy się zozglądali nie widząc nigdzie Belli.Dałem im znak że jest na dole.Rzeczywiście była tam.Chyba spała.


<Jasper/Bella>

Od Dantego do Belli

Szłem przez ciemny las który chwilami wydawał się spokojny i cichy. Zupełnie bezbronny. Jednak tak nie było. Gdy tylko przestało się być ostrożnym natychmiast atakował. Umierało się dosyć szybko. Korzenie ciemnych drzew porywały cię pod ziemię. Był to teren mrocznej watahy... Lecz gdy odbiegło się  stamtąd wszystko było inne. Przepełnione życiem. Właśnie dlatego uciekłem . Musiałem znaleźć te miejsce. Musiałem się uwolnić z ich rąk. Biegłem przez las z umówione miejsce. Gdy już tam dotarłem Szybko wskoczyłem na grzbiet mego towarzysza. Biegliśmy przez las. Gdy już widziałem światło coś wyskoczyło przed nas. King zaczął biec szybciej. Gdy byliśmy 2 metry od niego odbił się od ziemi i.. go przeskoczył! Biegliśmy było już jasno. Poza lasem było piękne. Nagle King stanął dęba, a ja spadłem. Przede mną stała wadera.

-Kim jesteś?!?!-wykrzyknęła tajemnicza piękność\

Bella???

piątek, 2 sierpnia 2013

Nowy wilk !




Imię: Dante
Płeć: Samiec

Wiek: 4 lata
CechyMiły, odważny, kochający, opiekuńczy, inteligentny
Stanowisko: Posłaniec

Specjalizacja:magia
ŻywiołMagia, zwierzęta, rośliny
MoceZwiązane z żywiołami, teleportacja, lewitacja, latanie(ze skrzydłami), hipnoza

Patron: Uniwers
Partner: Bardzo podoba mu się Sara
Rodzina: Nie ma

Co lubi: Zwierzęta, przyrodę Sarę
Czego nie lubi: Wrednych ludzi
Przyjaciele:Sara, Bella
Wrogowie: Wielu
Historia: Była wojna. Wroga wataha rozpaliła ogień w lesie i wywołała pożar(celowo). Moja rodzina zginęła(w skurcie)
Inne zdjęcia:


Inne wcielenie:


Jako wilk magii:




Towarzysz : 


Imię: King
Rodzaj: (zwykły
Gatunek: Towarrzysz magii
Płeć: Samiec
Wiek: 16 lat

Historia: Był totrurowany. Ocalił go Dante



Właściciel: Maja66



czwartek, 1 sierpnia 2013

od Incantaso - cd. Hondo; do Hondo

Leżałam w jaskini i rozmyślałam. Nigdy nie marzyłam wprawdzie o szczeniakach, ale tak właściwie to czemu nie? Co tak właściwie stoi na przeszkodzie? Nic - no dokładnie. Zawołałam cicho Hondo, ale chyba mnie nie usłyszał. A może gdzieś poszedł? Zrobiło mi się słabo, ale spróbowałam tym razem krzyknąć tym głośniej. Na szczęście teraz od razu przybiegł.
- Posiedzisz koło mnie? - spytałam niepewnie spoglądając na niego badawczo.
- Jasne - odparł i pacnął na podłogę koło mnie.
- To, że jestem przy nadziei nie oznacza, że musisz się zachowywać jak sługus i sypiać na zimnej posadzce! - zmarszczyłam czoło. Hondo tylko przewrócił oczami i odparł:
- Nie wolisz mieć więcej miejsca?
- Nie, dziękuję - mruknęłam, ale po chwili poweselałam. - Jesteś gotowy podjąć to wyzwanie?
Basior spojrzał tylko na mnie jakbym powiedziała coś po mandaryńsku i powiedział:
- Wolę stoczyć walkę z całą hordą Mrocznych, ale można powiedzieć, że jestem gotowy - i oczy mu rozbłysły. W odpowiedzi parsknęłam tylko śmiechem.
- Wielki Hondo ojcem! - wykrztusiłam chichocząc.
- Ej, no - skoczył na równe nogi. - Wypraszam sobie te kpiny!
- Dobrze, już dobrze - uśmiechnęłam się tkliwie. - Sądzę, że to będzie szybciej niż myślisz.
- Co chcesz przez to powiedzieć?
- To co usłyszałeś - odwróciłam wzrok i ziewnęłam.
- To znaczy, że... że co?
- Na Masę! Od kiedy ty jesteś taki nie kumaty? 
Hondo tylko się roześmiał:
- Chyba zaczyna mi odbierać rozum ze strachu.
- To ja powinnam się bać, a nie ty! - odrzekłam z godnością i znów jęknęłam.

Hondo?

 

Od Hondo-cd Incantaso-do Incantaso


-Chcesz powiedzieć że jesteś w...ciąży?-szepnąłem
-Na to chyba wygląda-jęknęła
-Chodź do jaskini.-błyskawicznie wszedłem jej pod łapę i wolnym krokiem wkroczyliśmy do jaskini.Incantaso położyła się na naszym posłaniu.Ja tylko usiadłem obok niej i jej się z ciekawością przyglądałem.Szczeniaki?Ja nie wiem przecież nic o dzieciach.Ale z Incantaso napewno damy radę.
-Lepiej ci trochę?-spytałem troskliwie.
-Trochę...ale nie bardzo.-Skuliła się
-Jak tak cię to męczy to możemy pójść do lekarzy.-uśmiechnąłem się troskliwie.
-Nie,tylko nie tam-stęknęła
-Ale tak będzie najlepiej.No i stwierzą czy to ciąża,czy zatrucie.
-A dasz mi dojść do siebie?
-Dobrze.Jaaa na chwilę wychodzę.Myśle że twój ptaszek się tobą zajmie.-uśmiechnąłem się i wybiegłem z jaskini by wszystko sobie poukładać.Tak,możliwe że będę miał dzieci.To taka dziwna myśl,że za parę miesięcy w naszej jaskini zagości nowy członek rodziny.A może członkowie?Nie wiem czy będę dobrym ojcem.Mam nadzieję że z pomocą Incantaso,jakoś damy sobie radę.Pff,,,jakoś'',z nią to na pewno!Zadowolony wróciłem do jaskini
Incantaso?