wtorek, 24 grudnia 2013

od Dixita

Obserwowałem z Virią nacierającą armię. Patrzyliśmy się na to z niepokojem...
- Hej, Dixit - zagaiła moja ukochana. - Wszystko będzie dobrze, prawda?
Westchnąłem. Chciałbym mieć tyle humoru i wigoru co ona.
- Tak, kochanie - odpowiedziałem. - Wszystko będzie dobrze...
Staliśmy tak i obserwowaliśmy zachód słońca. Oby kolejne dni przyniosły nadzieję na wygraną...

od Destiny - do Merwana

Pędziłam przez las do Merwana. Kilka godzin wcześniej powiedział mi, że musi mi coś ważnego przekazać. Z jednej strony bałam się co to może być jednak z drugiej byłam strasznie podekscytowana. Gdy w końcu zdyszana potarłam na miejsce Merwan już na mnie czekał.
- To co chciałeś mi powiedzieć? - spytałam czekając niecierpliwie na jego odpowiedź.

( Merwan? Odpowiedz szybko! )

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Od Belli - cd. Morka; do Morka: Zmiana Przeznaczenia

- Poświecę się dla ciebie.
- Jeśli tak uważasz, ale...
- Cii - zatkałam mu usta łapą - zrobię to dla ciebie... "bracie".
- Wiedz, że jesteś mi droższa niż siostra! - przytulił się do mnie przyjacielskim uściskiem.
- Ty mi też. Jesteś jak... - nie umiałam znaleźć słowa. Po prostu wtuliłam się w jego sierść. Tak jakby to był ostatni raz...

Cofnęłam się od niego. Wystartowałam w górę. Łzy spadały w dół. Ja podążałam tam, gdzie miało zmienić się moje przeznaczenie.
Weszłam do sali. Wszyscy bogowie na mnie patrzyli. Ja tylko stanęłam w środku kręgu.
- Po  co nas wezwałaś?! - zaczął burzliwe Storm.
- Mamy wiele zadań! - warknął Water.
- Tym bardziej przed wojną! - odezwała się Masa.
- Po to was wezwałam. Nie chcę być boginią! - okrzyki zdziwienia. Pytania padające "dlaczego".
- Nie obchodzi mnie co powiecie! - znów przemówiłam. - Ja muszę to zrobić! Ktoś kto jest mi bliski... Ktoś kto jest mi zbyt drogi jest zagrożony! Wiem co się stanie. Ale jetem pewna. Wolę, żeby to się stało. Wtedy on i wataha będą mieli większe szanse. Mówię o watasze MROCZNYCH! Jeden basior jest mi zbyt bliski. Dlatego rezygnuję.
- Dobrze - rzekła Night. - Wycisz się.

Posłusznie zrobiłam to co kazała. Nagle jakby uderzył mnie piorun. Potem wszystko inne (moce bogów)...
Opadałam z sił. Skończone. Ledwo co ustawałam. Nie miałam żadnych mocy. Upadłam i obudziłam się na polanie. Niebo było zachmurzone. Koło mnie wypalony krąg. To prawda. Byłam bez magii. Moje przeznaczenie się odmieniło.
- Więc jednak to zrobiłaś - powiedział Mork stojący koło mnie. Kompletnie go nie zauważyłam. Wstałam i podeszłam do niego.
-Tak. Dzięki temu, będziesz mógł przeżyć.
- Ale są inni. Gryfy i...
-Proszę, nie mów nic. Poza tym teraz bogowie im nie pomogą. Będą tylko robić to co zawsze. Spoglądać stamtąd - popatrzyłam w chmury.
- Chodź, moja bezmocna - powiedział. Zawiesiłam się jedną łapą na nim, gdyż nie miałam już sił.
 
 
Mork???
Niestety, zrobiłam to.

Od Morka - cd. Belli; do Belli

Dni od czasu zawarcia znajomości mojej i Belli upływały szybko. Najpierw chciała mnie zabić, a teraz stała się moją najbliższą przyjaciółką. Niestety nic nie trwa wiecznie. Staraliśmy się być przyjaciółmi, ale w czasach wojny...- Nie chcę tego - powiedziała. Pierwszy raz widziałem jak płacze. Słyszałem, że płacze krwawymi łzami, ale po raz pierwszy zobaczyłem to na własne oczy.
- Myślisz że ja tego chcę?! Jesteś najbliższą mi przyjaciółką!
- Dlaczego teraz, gdy się poznaliśmy? Gdy zostaliśmy najlepszymi przyjaciółmi? Dlaczego w ogóle musi być ta głupia wojna?! - wtuliła się we mnie. Jej sierść była przesiąknięta krwią - łzami.
- Tak mi przykro. Ale nasza przyjaźń będzie trwać, aż po grób - uśmiechnąłem się, chodź nie miałem na to ochoty.
- Muszę zrezygnować - powiedziała pewnym głosem.
- Nie możesz. To twoje przeznaczenie! - wybijałem jej z głowy ten głupi pomysł.
- Jestem najsilniejsza. Muszę to zrobić. Wtedy odniesiecie przynajmniej o połowę mniej strat.
- Bella! Opamiętaj się. Nie możesz tego zrobić!
- Zrobię to... dla ciebie!


Bella, dlaczego?

niedziela, 22 grudnia 2013

Powrót!

Po dość długiej nieobecności znowu powracam do tworzenia bloga. Od tej chwili wszyscy poza moderatorami są proszeni o przesyłanie opowiadań do mnie (koniara5842).
Podsumowanie będzie na początku stycznia.

//Carmen

Od Ezukae - cd. Shidy

Wszyscy poszli na zwiady, a ja jak ta baba pilnowałem obozowiska. Położyłem się pod cieniem drzew i przymknąłem powieki.
"Eden, biała wilczyca, która dołączyła do nas wczoraj w lesie..."
- Ezukae! - przerwał mi myślenie Rey.
- Co zno... - przerwałem widząc go całego zdyszanego z wywieszonym jęzorem.
- Nie pytaj się, tylko chodź! - nie patrząc na mnie pobiegł w tylko sobie znanym kierunku. Nie zostało mi nic innego jak pobiec za nim.

Wybiegliśmy poza las. Tam zobaczyłem... Ogromną smoczycę, a u jej stóp Shandowa i Venaię, oraz Shidę, In, Lili i Eden.

Stałem i nie mogłem się ruszyć. W końcu to nie jest żaden ze znanych mi smoków. Czy Shandow, albo Venaia mają taką postawę? Przysadzista i...
- Ezukae! Chodź i się nie gap! - Rzuciła roześmiana In... "Jak ja lubię jej uśmiech..." pomyślałem i rzuciłem się biegłem w dół zbocza. 
Długo rozmawialiśmy o przeszłościach, przyszłościach...

~ Widzę, że wyczekujecie czegoś. I słusznie - Po tych słowach podniosła się na dwie łapy i zatrąbiła donośnie. Po chwili usłyszeliśmy pomniejsze, ale także donośne ryki smoków! Odgłosy pochodziły znad wschodniego nieba. Spojrzałem w tamtą stronę i zobaczyłem stada smoków.
Mknęły niczym gwiazdy szmaragdowe, a zobaczywszy to  Shandow i Venaia jednocześnie poderwali się do lotu. Ale pramatka smutno patrzyła za nimi. Shida zapytała;
~ Czyżbyś rana, że nie możesz lecieć?
~ Mam strzaskane skrzydło.

Shida zajęła się skrzydłem smoczycy, a w tym czasie wszystkie smoki wylądowały.

Usłyszeliśmy jedno wycie... I kolejne... I jeszcze jedno...

- Nasi ruszają do walki - Powiedziała ożywiona In.

 

sobota, 21 grudnia 2013

Od Shidy - cd. Eden; do Ezukae

Czemu to takie skomplikowane? Są trzy smoki, sześć wilków i cała wataha... Przeciwko... ah nie chce mi się już myśleć.
- Ezukae?
- Tak? - Odpowiedział basior.
- Dziś po północy ruszymy. Pramatka czeka - basior bez słowa kiwnął głową i odszedł.

<Ezukae?>