Minęło już parę ładnych lat, odkąd
uciekłem z więzienia w GoldShire i dołączyłem do watahy. Jak widać,
mieszkańcy tego miasta nie za bardzo się przejęli tym że im zwiałem. I tak
to właśnie złodziej, podrywacz i seryjny morderca stał się mężem, ojcem i
samcem betha.Teraz mam już 6 lat, i większość powiedziała by że jestem
już "w średnim wieku" i powinienem być poważny, ale dla
nieśmiertelnych, 6 lat to jeszcze grupa wiekowa "młody, dorosły" i jest
tak przynajmniej do 1000 lat.
Westchnąłem wesoło spoglądając w dal. Byłem zajęty podziwianiem zachodu
słońca. Wtem podeszła do mnie moja In i zaczęła się do mnie łasić niczym
kotka.
- Mmm, hej kochanie - wymruczałem.
- Ostatnio spędzamy ze sobą mało czasu - dosiadła się do mnie i oparła głowę o moje ramię.
- To czemu nie spędzimy go razem teraz? - uśmiechnąłem się szarmancko.
- Tyle się zmieniło... Aragorn ma Arven, a Aisha to istna łamaczka serc.
- Ma to pewnie po mnie - powiedziałem z dumą, na co Incantaso drapieżnie się uśmiechnęła. - Jednak... ty nic się nie zmieniłeś - opuściła lekko powieki i uśmiechnęła się. Zacząłem wpatrywać się w jej lazurowe ślepia i odtważać sobie w
głowie romantyczną muzykę (taki mój dziwny zwyczaj). - A czy wiedziałeś
że... Severus jest z Aishą?
- Że co?! - no i muzyczkę szlag trafił.
- Tak i to od dawna - powiedziała nie zmieniając spokojnego wyrazu twarzy.
- Czemu ja o tym nic nie wiem?!
- Bo zareagował byś właśnie tak.
- Że niby jak?!
- Widzisz? - skinęła głową.
- Och - powiedziałem krótko zdając sobie z tego sprawę.
<Incantaso?XD>
czwartek, 14 listopada 2013
od Asoki - do Nuki
Nie ma to jak szybki slalom pomiędzy drzewami w lesie.Uwielbiam smak
niebezpieczeństwa i adrenaliny.To są właśnie moje ćwiczenia na
koordynacje ruchową.Uwielbiam prędkość, nie wiem czy umiała bym bez niej
żyć. Jednak... często zapominam, że na naszych terenach mieszkają także
inne wilki.
- Auć! - krzyknął jedynie basior na którego wpadłam.
- Sorry, nie chciałam - zaśmiałam się i podałam mu łapę. Nagle przypomniało mi się że skądś go znam. - Ej, to ty jesteś Nuka? Kolega Aishy?
- Znasz Aishę? - spytał robiąc wielkie oczy.
- No oczywiście że tak! Jestem jej młodszą siostrą! - powiedziałam, po czym się przedstawiłam. - Jestem Asoka.
<Nuka?>
- Auć! - krzyknął jedynie basior na którego wpadłam.
- Sorry, nie chciałam - zaśmiałam się i podałam mu łapę. Nagle przypomniało mi się że skądś go znam. - Ej, to ty jesteś Nuka? Kolega Aishy?
- Znasz Aishę? - spytał robiąc wielkie oczy.
- No oczywiście że tak! Jestem jej młodszą siostrą! - powiedziałam, po czym się przedstawiłam. - Jestem Asoka.
<Nuka?>
wtorek, 12 listopada 2013
od Severusa - cd. Aishy; do Aishy
Co ja jej zrobiłem? Co zrobiłem,że ode mnie
odeszła?... Przecież zawsze wydawało mi się, że jesteśmy jednym
ciałem... "Wydawało się"! Bo któż by chciał kogoś takiego jak ja? Teraz
wiem jak się czuła Bella, kiedy za każdym razem ją odrzucałem. Jednak nie
mam zamiaru planować śmierci zakochanych. Chcę tylko by Aisha była
szczęśliwa, a skoro ona jest szczęśliwa akurat z nim, to już jej
sprawa. Nie chcę się wtrącać w ich związek. Od początku wiedziałem, że nie
powinienem czuć miłości, bo po co miłość takiemu komuś jak ja? Czy znów
nadeszły czasy cierpienia i bólu, którego wcześniej łagodziła mi
moja... to znaczy Aisha? Najwyraźniej tak. I chyba teraz będzie lepiej,
skupię się bardziej na eliksirach i czarnej magii... chociaż... kogo ja
oszukuję?
~*~
Zbliżała się burza, a ja tym czasem siedziałem nad klifem w Przełęczy Tysiąca Wodospadów. Pomimo iż było to miejsce egzotyczne i piękne, dziś wydało mi się wyjątkowo szare, ponure. Przez głowę przepływało mi tysiące myśli, myśli o Aishy, i o tym jak wspaniałą waderą dla mnie była. Lecz to się skończyło. Nie wiem czy jestem smutny czy wściekły. Usłyszałem za sobą trzepot skrzydeł. Dużych skrzydeł, które powoli rozganiają poranną mgłę.Wadera wylądowała koło mnie. Była to Aisha.
- Co tu robisz? - spytałem bez wyrazu, tak jak bym chciał ukryć że mi na niej zależy.
- Severus to nie tak, wyjaśnię ci... - zaczęła mówić drżącym głosem, lecz poderwałem się z miejsca i zacząłem:
- Jak to "nie tak"?! Widziałem was razem z kilkanaście razy. a ty chcesz mi wcisnąć. że to nie romans?! Myślisz że nie robię nic innego od tych durnych fiolek z eliksirami?! Myślisz, że nigdy nie wyłażę z tej swojej nory!? Mylisz się! - nie wytrzymywałem nerwowo, lecz gdy tylko zdałem sobie sprawę, że na nią krzyczę opamiętałem się i powiedziałem spokojnie. - Nie masz już u mnie szans. Aisho. Kochałem cię, i kocham nadal, lecz nie widzę tej miłości z twojej strony.
Odwróciłem się i jak już miałem rozwinąć skrzydła, samica w akcie desperacji rzuciła się na mnie i przygwoździła do ziemi.
- Słuchaj! Nawet nie wiesz jak cię kocham! Nuka to mój przyjaciel, i tylko przyjaciel! Jak możesz go osądzać skoro go nie znasz?! Czy nie mam prawa spotykać się już z innym basiorem niż ty?! Nie chcę cię stracić, bo cię kocham! Myślisz, że jak by tak nie było to bym to przyleciała!? - krzyczała ze łzami w oczach, a po chwili opadła ciężko na moją pierś i wyszeptała. - Kocham cię, nigdy bym cię nie zdradziła , w głębi serca to wiesz, ale rozsądek podpowiada ci że Nuka to twój największy wróg, a z nami wszystko skończone.
- Jestem głupi i naiwny...-warknąłem, a czarnowłosa wadera podniosła łeb. - Bo ci wybaczam.
<Aisha?>
~*~
Zbliżała się burza, a ja tym czasem siedziałem nad klifem w Przełęczy Tysiąca Wodospadów. Pomimo iż było to miejsce egzotyczne i piękne, dziś wydało mi się wyjątkowo szare, ponure. Przez głowę przepływało mi tysiące myśli, myśli o Aishy, i o tym jak wspaniałą waderą dla mnie była. Lecz to się skończyło. Nie wiem czy jestem smutny czy wściekły. Usłyszałem za sobą trzepot skrzydeł. Dużych skrzydeł, które powoli rozganiają poranną mgłę.Wadera wylądowała koło mnie. Była to Aisha.
- Co tu robisz? - spytałem bez wyrazu, tak jak bym chciał ukryć że mi na niej zależy.
- Severus to nie tak, wyjaśnię ci... - zaczęła mówić drżącym głosem, lecz poderwałem się z miejsca i zacząłem:
- Jak to "nie tak"?! Widziałem was razem z kilkanaście razy. a ty chcesz mi wcisnąć. że to nie romans?! Myślisz że nie robię nic innego od tych durnych fiolek z eliksirami?! Myślisz, że nigdy nie wyłażę z tej swojej nory!? Mylisz się! - nie wytrzymywałem nerwowo, lecz gdy tylko zdałem sobie sprawę, że na nią krzyczę opamiętałem się i powiedziałem spokojnie. - Nie masz już u mnie szans. Aisho. Kochałem cię, i kocham nadal, lecz nie widzę tej miłości z twojej strony.
Odwróciłem się i jak już miałem rozwinąć skrzydła, samica w akcie desperacji rzuciła się na mnie i przygwoździła do ziemi.
- Słuchaj! Nawet nie wiesz jak cię kocham! Nuka to mój przyjaciel, i tylko przyjaciel! Jak możesz go osądzać skoro go nie znasz?! Czy nie mam prawa spotykać się już z innym basiorem niż ty?! Nie chcę cię stracić, bo cię kocham! Myślisz, że jak by tak nie było to bym to przyleciała!? - krzyczała ze łzami w oczach, a po chwili opadła ciężko na moją pierś i wyszeptała. - Kocham cię, nigdy bym cię nie zdradziła , w głębi serca to wiesz, ale rozsądek podpowiada ci że Nuka to twój największy wróg, a z nami wszystko skończone.
- Jestem głupi i naiwny...-warknąłem, a czarnowłosa wadera podniosła łeb. - Bo ci wybaczam.
<Aisha?>
poniedziałek, 11 listopada 2013
Mapa Watahy
Do końca głosowania pozostało 8 godzin, ale nie dałoby się już chyba zmienić jego wyniku. Jednomyślnie zdecydowaliście, że nasza wataha powinna mieć mapę swoich terytoriów. Dlatego ogłaszam KONKURS NA MAPĘ TERYTORIÓW WATAHY.
Zasady konkursu:
- W konkursie może wziąć udział każdy, ale w szczególności liczę na aktywność członków watahy.
- Technika wykonania dowolna; mapa może być przez Was narysowana ręcznie, a potem zeskanowana, albo wykonana w jakimkolwiek programie graficznym.
- Na mapie musicie zaznaczyć wszystkie miejsca i jaskinie, które znajdują się w zakładkach Terytorium Watahy i Jaskinie.
- U góry musi być umieszczony tytuł: Mapa Watahy Zaklętego Źródła.
- Prace możecie nadsyłać do 25.11.13. Jeśli zbierze się za mało chętnych, termin zostanie przedłużony.
- Po zakończeniu terminu nadsyłania prac, odbędzie się głosowanie, w którym wybierzecie mapę watahy.
- Prace należy wysyłać do koniara5842 na howrse albo umieścić link w komentarzu.
Zapraszam!
//Carmen (koniara5842) ;)
Zasady konkursu:
- W konkursie może wziąć udział każdy, ale w szczególności liczę na aktywność członków watahy.
- Technika wykonania dowolna; mapa może być przez Was narysowana ręcznie, a potem zeskanowana, albo wykonana w jakimkolwiek programie graficznym.
- Na mapie musicie zaznaczyć wszystkie miejsca i jaskinie, które znajdują się w zakładkach Terytorium Watahy i Jaskinie.
- U góry musi być umieszczony tytuł: Mapa Watahy Zaklętego Źródła.
- Prace możecie nadsyłać do 25.11.13. Jeśli zbierze się za mało chętnych, termin zostanie przedłużony.
- Po zakończeniu terminu nadsyłania prac, odbędzie się głosowanie, w którym wybierzecie mapę watahy.
- Prace należy wysyłać do koniara5842 na howrse albo umieścić link w komentarzu.
Zapraszam!
//Carmen (koniara5842) ;)
od Merwana - cd. Destiny; do Destiny.
- Nowe miejsce...? - zamyśliłem się. Gdzie mogłem ją zaprowadzić, aby jej się podobało? Wtedy wpadł mi do głowy pewien pomysł. - Dobra, chodź. Pokażę ci coś.
Zaciekawiona wilczyca pobiegła za mną w stronę Tajemnych Ziem. Te miejsca nie zostały jeszcze odkryte przez naszą watahę. Ja jednak, będąc małym wilczkiem, zapuściłem się na te tereny i dzięki temu mogłem jej teraz zrobić niespodziankę. Biegliśmy przez wyjałowiałe ziemie przez ponad godzinę, aż w końcu wyczułem pożądany zapach. Podszedłem w stronę szarych zarośli - składały się na nie takie rośliny jak smoczarek i zygzatek plamisty*.
Rozgarnąłem spiczaste, miękkie liście i znaleźliśmy się na rozległej polanie, całej upstrzonej smoczarkiem. Jednak nie to było niespotykane. Na łące wylegiwały się, uczyły się latać i jadły małe smoki. Były, w przeciwieństwie do swoich groźnych rodziców, nieporadne i słodkie.
- Ojejku, jakie śliczne! - zawołała uradowana Destiny.
- Podoba ci się niespodzianka? - zapytałem.
- O tak... - szepnęła.
- Jeśli chcesz, to możesz zabrać jednego do watahy. - powiedziałem.
- Naprawdę? I mogę go trzymać w swojej jaskini?
- Tak. A będą się nim opiekować i uczyć go przetrwania Candria i Safira. - odparłem. - To teraz wybierz sobie jednego. Ich rodziny na pewno nie będą za nimi tęsknić. Rodzice smoków tej rasy umierają, gdy na świat przychodzą ich dzieci.
Destiny błądziła wzrokiem po wszystkich zwierzętach. Tak, ja też miałbym niezły dylemat. Wszystkie smoczki były tak samo urocze.
[Des? Jakiego smoka wybrałaś? (Prześlij też jego zdjęcie)]
Zaciekawiona wilczyca pobiegła za mną w stronę Tajemnych Ziem. Te miejsca nie zostały jeszcze odkryte przez naszą watahę. Ja jednak, będąc małym wilczkiem, zapuściłem się na te tereny i dzięki temu mogłem jej teraz zrobić niespodziankę. Biegliśmy przez wyjałowiałe ziemie przez ponad godzinę, aż w końcu wyczułem pożądany zapach. Podszedłem w stronę szarych zarośli - składały się na nie takie rośliny jak smoczarek i zygzatek plamisty*.
Rozgarnąłem spiczaste, miękkie liście i znaleźliśmy się na rozległej polanie, całej upstrzonej smoczarkiem. Jednak nie to było niespotykane. Na łące wylegiwały się, uczyły się latać i jadły małe smoki. Były, w przeciwieństwie do swoich groźnych rodziców, nieporadne i słodkie.
- Ojejku, jakie śliczne! - zawołała uradowana Destiny.
- Podoba ci się niespodzianka? - zapytałem.
- O tak... - szepnęła.
- Jeśli chcesz, to możesz zabrać jednego do watahy. - powiedziałem.
- Naprawdę? I mogę go trzymać w swojej jaskini?
- Tak. A będą się nim opiekować i uczyć go przetrwania Candria i Safira. - odparłem. - To teraz wybierz sobie jednego. Ich rodziny na pewno nie będą za nimi tęsknić. Rodzice smoków tej rasy umierają, gdy na świat przychodzą ich dzieci.
Destiny błądziła wzrokiem po wszystkich zwierzętach. Tak, ja też miałbym niezły dylemat. Wszystkie smoczki były tak samo urocze.
[Des? Jakiego smoka wybrałaś? (Prześlij też jego zdjęcie)]
niedziela, 10 listopada 2013
od Ezukae - cd. Incantaso; do Shidy
- Nie ma to jak rozruszanie mięśni - uśmiechnęła się do mnie. Cały czas
miałem głowę pełną myśli o Shidzie.W końcu nie zna tych terenów, a w
czasie jednego dnia spotkałem aż dwóch mrocznych! Incantaso widocznie zauważyła
moje zamyślenie, bo przystanęła.
- Może i masz rację, a może i nie - Wyrwany z myśli drgnąłem. Incantaso spoglądała na mnie spode łba.
- Nie możesz jej oceniać, skoro jej nie znasz. A jeśli wychowuje gdzieś w bezpiecznej jaskini smoczycę? - rzekła po raz drugi. Mówiła prawdę, ale ona nie da rady sama przeżyć w puszczy, szczególnie, że znajdywała się na terenach często odwiedzanych przez mrocznych. Powtórzyłem jej moje myśli.
-Tak więc powinniśmy ją odnaleźć - Powiedziała wyciągając się w promieniach słońca padających przez korony drzew.
- Ale najpierw trzeba odpocząć. Znając Twoje umiejętności powierzam ci od tej pory budowanie szałasów - powiedziała uśmiehchając się do mnie. No super! Będę robił za parobka Bety... Oh! Dobrze, że to chociaż nie jest tak wyczerpujące. Zauważyłem, że nie wszystkich znają wszyscy. To porównanie bardzo mnie rozbawiło. Zacząłem tak jak wczoraj wyczarowywać dom, lecz teraz nie jeden wspólny. Dwa obok siebie. Wolałem sam przemyśleć wszystko. Mój, jak i jej dom osłoniłem ze wszystkich stron liściastymi gałęziami. Na przeciwległych ścianach naszych domów zrobiłem okna,aby w razie niebezpieczeństw każdy widział drugiego. "Wycheblowałem" podłogę, a posłanie da radę już sama zrobić.
Shida,dokończysz?
- Może i masz rację, a może i nie - Wyrwany z myśli drgnąłem. Incantaso spoglądała na mnie spode łba.
- Nie możesz jej oceniać, skoro jej nie znasz. A jeśli wychowuje gdzieś w bezpiecznej jaskini smoczycę? - rzekła po raz drugi. Mówiła prawdę, ale ona nie da rady sama przeżyć w puszczy, szczególnie, że znajdywała się na terenach często odwiedzanych przez mrocznych. Powtórzyłem jej moje myśli.
-Tak więc powinniśmy ją odnaleźć - Powiedziała wyciągając się w promieniach słońca padających przez korony drzew.
- Ale najpierw trzeba odpocząć. Znając Twoje umiejętności powierzam ci od tej pory budowanie szałasów - powiedziała uśmiehchając się do mnie. No super! Będę robił za parobka Bety... Oh! Dobrze, że to chociaż nie jest tak wyczerpujące. Zauważyłem, że nie wszystkich znają wszyscy. To porównanie bardzo mnie rozbawiło. Zacząłem tak jak wczoraj wyczarowywać dom, lecz teraz nie jeden wspólny. Dwa obok siebie. Wolałem sam przemyśleć wszystko. Mój, jak i jej dom osłoniłem ze wszystkich stron liściastymi gałęziami. Na przeciwległych ścianach naszych domów zrobiłem okna,aby w razie niebezpieczeństw każdy widział drugiego. "Wycheblowałem" podłogę, a posłanie da radę już sama zrobić.
Shida,dokończysz?
sobota, 9 listopada 2013
od Incantaso - cd. Ezukae; do Ezukae
Ostre, połyskujące drapieżnie zębiska zawisły tuż nad moją szyją, przyszpilając mnie jednocześnie do ziemi. Ich właściciel - potężny, czarny basior - przygniatał mnie swym ciężarem do chłodnej ściółki zmuszając jednocześnie do leżenia nieruchomo. Odrętwiała jęknęłam, chcąc wyswobodzić się z uścisku prześladowcy. Wilk jednak, tylko się zaśmiał ubawiony moim brakiem sił. "Puść mnie, łotrze" - warknęłam wijąc się wściekle po ziemi. Mroczny nie ustępował, co więcej ugryzł mnie w gardło. Wnet pociekła zeń krew, a ja - oszalała z bólu - na próżno starałam się wyrwać napastnikowi. W końcu jednak usłyszałam czyjś głos. Był dla mnie jak balsam, łagodny i spokojny, mimo, że słowa, którymi się posługiwał zwiastowały cierpienie i mękę.
"Zabierz łapska, Wilam. Nie nadajesz się na oprawcę. Lepiej idź poszukać Allie - ona już pokaże tej damulce, jak można zadać najostrzejszy ból, nie zabijając jednocześnie ofiary. Jeśli ta mała będzie posłuszna może nam się przydać. Kryje się w niej wojownik, a że jest Betą u Zaklętych może uda się nam przekabacić ją na naszą stronę. A jeśli okaże się bezużyteczna... wtedy oddaj ją pod opiekę Carla. Już on będzie wiedział co robić. Oj, będzie wiedział!" - mroczny zarechotał głośno, a zawtórował mu okrutny Wilam. "Już on będzie wiedział co robić".
<Ezukae?
"Zabierz łapska, Wilam. Nie nadajesz się na oprawcę. Lepiej idź poszukać Allie - ona już pokaże tej damulce, jak można zadać najostrzejszy ból, nie zabijając jednocześnie ofiary. Jeśli ta mała będzie posłuszna może nam się przydać. Kryje się w niej wojownik, a że jest Betą u Zaklętych może uda się nam przekabacić ją na naszą stronę. A jeśli okaże się bezużyteczna... wtedy oddaj ją pod opiekę Carla. Już on będzie wiedział co robić. Oj, będzie wiedział!" - mroczny zarechotał głośno, a zawtórował mu okrutny Wilam. "Już on będzie wiedział co robić".
***
Obudziłam się zlana potem. Jakiś czas nie mogłam zapanować nad oddechem, którego chrapliwe echo rozbrzmiewało głośno w całej okolicy. "Ale zaraz - przemknęło mi przez głowę - czemu jest tak cicho?" Zdezorientowana rozejrzałam się i momentalnie zauważyłam leżącego na posłaniu basiora. "Kim jesteś?" - chciałam krzyknąć, ale nim zabrałam głos przypomniał mi się wczorajszy dzień.
- Ach... to ty - mruknęłam i zrezygnowana spuściłam wzrok.
- Dobrze się spało? - spytał z powątpiewaniem wilk. Doskonale wiedział, że tej nocy nie było mowy o spokojnym śnie. Mimo to postanowiłam jednak grzecznie odpowiedzieć.
- Średnio dobrze.
Wilk skinął głową i na moment zapadła krępująca cisza.
- Na... nastawiłem Ci skrzydło - basior uśmiechnął się szczerze, ale jakoś tak... wstydliwie? Zdziwiona zerknęłam na uszkodzony "członek". Po ranie nie było śladu, za to przez całą długość nadgarstka przebiegała blada szrama. - To Ci niestety pozostanie - z zakłopotaniem wydukał wilk.
- Dzięki - szepnęłam. - Pewnie kosztowało Cię to dużo energii.
- Czego się nie robi dla potrzebujących - Ezukae wyszczerzył zęby, odzyskując niespodziewanie pewność siebie.
- Jestem potrzebująca? - uniosłam brew.
Wilk parsknął śmiechem.
- Byłaś - wyjaśnił.
- Niech Ci będzie - wzruszyłam ramionami i ugięłam mięśnie nóg, aby się podnieść. Nic się nie stało.
- Co... co jest? - uważnie zlustrowałam łapy, ale dopiero po chwili zrozumiałam co się stało.
Tymczasem Ezukae zerknął na mnie pytająco.
- Złamałam nogę - wytłumaczyłam i z westchnieniem uniosłam się próbując utrzymać równowagę na tylko i wyłącznie trzech nogach. - Skrzydło też bezużyteczne - mruknęłam. - Koszmar.
- Potrafisz nas przetransportować na dół? - spojrzałam na towarzyszącego mi wilka.
- Jasne - odparł. Nim się obejrzałam staliśmy pod drzewem.
- O, ho ho - skwitowałam. - Jesteś magiem?
- Nie - Ezukae się skrzywił. - Raczej wojownikiem. Nie przepadam... za czarowaniem.
- Aha - pokiwałam głową i obolała ruszyłam leśną drogą. Niewygodnie było mi jednak słaniać się na trzech łapach i ciągnąć jednocześnie za sobą odrętwiałe skrzydło, tak więc postanowiłam wykorzystać magię do tzw. "zlikwidowania" rzekomego "członka". Chwila i już przestałam je odczuwać. Było ze mną, jednak niewidoczne i niedziałające.
- Teraz możemy iść - uśmiechnęłam się i ruszyłam truchtem. Za mną podążał bezszelestnie Ezukae. Niestety po tej stronie Epsilonu rzadko kiedy panował spokój. Nim minęło kilkanaście minut zaskoczył nas Smoczy Wojownik - jeden z nielicznych, którzy ostali się po ostatniej rzezi. Tym razem jednak ściśle współpracowałam z Ezukae. Otoczyliśmy potwora z obu stron i podczas, gdy ja runęłam na niego od góry, mój towarzysz atakował mrocznego od dołu. Chwila i już morderca leżał koło nas na ziemi.
- Nie ma to jak rozruszanie mięśni - uśmiechnęłam się do towarzysza.
Incantaso bez skrzydeł:
<Ezukae?
Subskrybuj:
Posty (Atom)
