Sev kazał mi wypić ohydną miksturę.
-I jak działa?
-Nie. Myślałeś, że coś takiego mi pomoże-właściwie to coś się stało. Nie wiedziałam właściwie co, ale jakbym kojarzyła basiora, który stał przy mnie
Sev dokończ
PS: Sory że mało
wtorek, 6 sierpnia 2013
Od Saverusa-cd Belli
-NIE,nie możesz się wtrącić-znów go odsunąłem
-Bella na prawdę nic nie pamiętasz?-spytała troskliwie Carmen\
-Nie,i wogóle to kim ty jesteś?!
-Może jakis mój eliksir podziała-myslałem na głos
-Tak,to niezły pomysł-wtrącił się Jasper
-Jakim znowu eliksirem?!Nie mam zamiaru nigdzie chodzić!
-To masz problem!-zmieniłem się w ogromnego mrocznego orła i poderwałem Bellę do góry.Szarpała się i starała się uwolnić,jednak moje szpony były ciasno zaciśnięte.Siłą(bo inaczej się nie dało)wprowadziłem ją do chaty i zatrzasnąłem drzwi.
-Wypusć mnie!
-Nie!Muszę ci coś dać-sięgnąłem na półkę po eliksir przypomnienia.Nie byłem pewien czy zadziała,ale dałem go Belli.
Bella?
-Bella na prawdę nic nie pamiętasz?-spytała troskliwie Carmen\
-Nie,i wogóle to kim ty jesteś?!
-Może jakis mój eliksir podziała-myslałem na głos
-Tak,to niezły pomysł-wtrącił się Jasper
-Jakim znowu eliksirem?!Nie mam zamiaru nigdzie chodzić!
-To masz problem!-zmieniłem się w ogromnego mrocznego orła i poderwałem Bellę do góry.Szarpała się i starała się uwolnić,jednak moje szpony były ciasno zaciśnięte.Siłą(bo inaczej się nie dało)wprowadziłem ją do chaty i zatrzasnąłem drzwi.
-Wypusć mnie!
-Nie!Muszę ci coś dać-sięgnąłem na półkę po eliksir przypomnienia.Nie byłem pewien czy zadziała,ale dałem go Belli.
Bella?
Od Belli-cd Saverusa
-NIC MI NIE JEST!-powiedziałam
-Dobra, dobra-powiedział ten basior(Sev jak tak mi się przedstawił)-Kto to jest?!?-mówiąc wskazał Deniego
-To mój przyjaciel. Co cię tak interesuje???
-Wadero masz amnezje. Skąd go pamiętasz-powiedział Sev
-Poznaje go po głosie-powiedziałam
-Jeśli mogę się wtrącić-Dante podszedł do nas i zaczął mówić
Sev dokończ
-Dobra, dobra-powiedział ten basior(Sev jak tak mi się przedstawił)-Kto to jest?!?-mówiąc wskazał Deniego
-To mój przyjaciel. Co cię tak interesuje???
-Wadero masz amnezje. Skąd go pamiętasz-powiedział Sev
-Poznaje go po głosie-powiedziałam
-Jeśli mogę się wtrącić-Dante podszedł do nas i zaczął mówić
Sev dokończ
Od Saverusa-cd Belli
Ja,Jasper i Carmen zbiegliśmy z pagurka.Na dole była Bella i jakiś przybłęda.Może Bella znalazła innego wilka?
-Odejdź mieszańcu-warknąłem do niego. -Bo co czarnuchu?!-powiedział mi prosto w twarz. -Powiedział bym ci do rymu,gdyby nie to że staram się być kultularny.-powiedziałem przez zęby. -Ty lepiej zostaw Bellę w spokoju. -To moja najlepsza przyjaciółka!Chcę jej pomóc. -Tak,akórat W czasie gdy ja kłóciłem się z wilkiem ,Jasper i Carmen podbiegli do Belli. -Zejdź mi z drogi-starałem się go ominąć -Heh,nie ma mowy-zagradzał mi drogę.-Co boisz się pobrudzić? -Nie!-odepchnąłem go moją mocą mroku i obiłem o skałę.Ja pobiegłem do Belli. -I jak?-spytałem -Wygląda to na amnesję-wyjaśniła Carmen. <Bella?> | |
Od Jaspera-do Carmen
Poszłem upolować coś na kolacje dla mnie i Carmen. Na polance zobaczyłem Kilka jeszcze młodych jelonków. Podskakiwały i bawiły się. Nie zamierzałem czekać długo. Wyskoczyłem z kryjówki i biegłem za spłoszonym stadem. Gdy byłem już blisko mojej ofiary skoczyłem jej do szyi i przebiłem krtań. Przygotowałem wszystko i poszłem po Carmen
Carmen???
Carmen???
poniedziałek, 5 sierpnia 2013
Od Belli-cd Dantego/Saverusa-do Saverusa
-Kim jesteś?!?-krzyknęłam spokojnie.
-To ja Dante
-Raczej kim ty jesteś?-basior pochylił głowę w bok-Taka agresywna wobec przyjaciół
-Ja cię nie znam-zaczęłam mówić trochę łagodniej
-To ja Dani. Jak możesz mnie nie pamiętać. To ja, poznaliśmy się w lesie na terenie mrocznej watahy. To ty super księżniczka światła. Ujeździcielka Białych Jeleni.Słynna Belle.
-Przykro mi ale nie pamiętam jestem chora. Chyba kojażysz...-powiedziałam
-Tak...Amnezja.
-Niestety, ale kojażę tylko twój głos. Głos który mi pomógł-uśmiechnęłam się do wilka. -Był słodki ale nic do niego nie czułam. Nagle z góry podbiegły 2 basiory i wadera
Sev dokończ
-To ja Dante
-Raczej kim ty jesteś?-basior pochylił głowę w bok-Taka agresywna wobec przyjaciół
-Ja cię nie znam-zaczęłam mówić trochę łagodniej
-To ja Dani. Jak możesz mnie nie pamiętać. To ja, poznaliśmy się w lesie na terenie mrocznej watahy. To ty super księżniczka światła. Ujeździcielka Białych Jeleni.Słynna Belle.
-Przykro mi ale nie pamiętam jestem chora. Chyba kojażysz...-powiedziałam
-Tak...Amnezja.
-Niestety, ale kojażę tylko twój głos. Głos który mi pomógł-uśmiechnęłam się do wilka. -Był słodki ale nic do niego nie czułam. Nagle z góry podbiegły 2 basiory i wadera
Sev dokończ
Od Hondo-cd Incantaso
Pytałem,czy możemy tak sobie powiedzieć
rzyjaciołom,znajomym.A In zrozumiała że zaraz chcę to ogłosić całej watasze.Troche śmiesznie,ale i tak wykorzystam okazję i wybiorę się na spacer.Incantaso musi się odstresować.Postanowiłem że pójdę do Doliny Skarbów,a potem wrócę i sprubuję zrobić coś ładnego dla dzieci.Już miałem iść,gdy nagle wpadłemna pewien pomysł.Zmieniłem się w demona,i z zawrotną prędkością biegłem przez watahę.Czułem jak wiatr opływa mój pysk,,i widziałem tylko rozmazane przedmioty które omijałem.Była wspaniała zabawa,gdyby nie to,że gdy już miałem zrobić mój pokazowy wyskok,moja łapa zaczepiła o korzeń,a ja zaryłem nosem o ziemię,i tym samym zmieniłem się w wilka.Podniosłem głowę i rozejrzałem się wokoło.Byłem w lesie,i to pięknym..Wszystko w dole było przykryte złoto-rudą-brązową ściółką.W dole miejsca w który leżałem był malutki strumyczek.Popatrzyłem w górę i zobaczyłem prześwitujące przez liście promienie słońca.-Witaj Hondo-usłyszałem głos za sobą.Serce podskoczyło mi do gardła,wiedząc że to mogą być tereny wroga.Odwróciłem się i zobaczyłem Severusa w swoim czarnym płaszczu. -Weź mnie nie strasz idioto-warknąłem -Co ty jesteś taki podekscytowany?Czuć to na kilometr. -Ah-podrapałem się po głowie-no bo wiesz..Incantaso jest w ciąży. -Nie znosze dzieci-mrukną. -No co ty nie chcesz być wujkiem?-wstałem z ziemi -Żartujesz sobie prawda?-skrzywił się -No co?Wielki Severus nie umie zajmować się dziećmi? -Po 1,nie znosze,nie nawidzę,jestem uczulony,na dzieci!Po 2,nie mam zamiaru niańczyć twoich bachorów,A po 3.... -Ejejejej,weź się opanuj co Sevy? -Po prostu ,,nie''. -Zmienisz zdanie gdy zobaczysz ich słodkie mordki.-krzyknąłem w biegu -Wcale że nie!-usłyszałem stłumioną odpowiedź Mój bieg znów nie potrwał zbyt długo.Usłyszałem z góry tylko przeciągłe ,,Hooooondoo!''A potem znowu gleba.Tylko że tym razem pod czyimś ciężarem.Popatrzyłem z trudem w górę i zobaczyłem ogon Caro. -yYyyh,złaź ze mnie-wstałem i go zrzuciłem -Tak,sorki za to.Wiesz,tak sobie myślałem,że dawno nigdzie razem się nie spotykaliśmy -Nie da rady-pokręciłem głową -Dlaczego? -Ja i In,będziemy mieli dzieci. -Na serio?No nie,no gratuluję.-wstał z ziemi. -A jak tam Saj'jo? -Eh,lepiej nie pytaj. -A może chcesz mi pomóc? -W czym.? -Chciałbym zrobić koję dla dzieci.Dosyć duże bo nie wiem ile ich będzie. -Na moją pomoc zawsze możesz liczyć Poszliśmy szukać materiałów na budowę.Wykorzystaliśmy słomę,trochę patyków,pióra,kwiaty i zioła.Konstrukcja była dosyć nietypowa.Zrobiliśmy słomianą kulę z wejśćiem do środka,a w środku było pierze i trochę puchu.Razem z Caro przytoczyliśmy ją do jaskini.Mam nadzieję że In się spodoba <Incantaso?> |
Subskrybuj:
Posty (Atom)
rzyjaciołom,znajomym.A In zrozumiała że zaraz chcę to ogłosić całej watasze.Troche śmiesznie,ale i tak wykorzystam okazję i wybiorę się na spacer.Incantaso musi się odstresować.Postanowiłem że pójdę do Doliny Skarbów,a potem wrócę i sprubuję zrobić coś ładnego dla dzieci.Już miałem iść,gdy nagle wpadłemna pewien pomysł.Zmieniłem się w demona,i z zawrotną prędkością biegłem przez watahę.Czułem jak wiatr opływa mój pysk,,i widziałem tylko rozmazane przedmioty które omijałem.Była wspaniała zabawa,gdyby nie to,że gdy już miałem zrobić mój pokazowy wyskok,moja łapa zaczepiła o korzeń,a ja zaryłem nosem o ziemię,i tym samym zmieniłem się w wilka.Podniosłem głowę i rozejrzałem się wokoło.Byłem w lesie,i to pięknym..Wszystko w dole było przykryte złoto-rudą-brązową ściółką.W dole miejsca w który leżałem był malutki strumyczek.Popatrzyłem w górę i zobaczyłem prześwitujące przez liście promienie słońca.